-Nawet bardzo-roześmiałam się jeszcze bardziej.
-Ah tak?-zapytał i wepchnąłmnie w kałuże.
-Hej-powiedziałam przez śmiech.
-No co?-powiedział udając aniołka otrzepując się z liści.
-Hej masz tu jeszcze liścia-powiedziałam podnosząc się.
-Gdzie?
-Tutaj!-wepchnęłam go w liście i oboje byliśmy obklejeni w liściach i błocie.
-Hehe, Jane chyba nas do domu nie wpuści-powiedziałam wstając.
-Bardzo możliwe-dodał Vlad udając powagę.
-Chodź do się przekonamy.
Vlad?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Qwerty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Qwerty. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 26 maja 2016
poniedziałek, 23 maja 2016
Od Qwert CD
-No nieźle. Zmyliło mnie podobieństwo, ale w każdym razie-przerwałam temat-Kto by się tym przejmował?
-Szybko ci przeszło-zdziwił sie.
-Też bym się za chwilę zorientowała. Nie zna naszego "hasła"-powiedziałam zwracając się w stronę domu.
-Jakiego hasła?
-Jak byliśmy mali dla pewności wymyśliliśmy pewno zdanie, które znają tylko członkowie naszej małej rodziny.
-Cwanie.
-Dzięki. W sumie i tak kieruję się zasadą nie ufaj w stu procenatch.
Vlad?
-Szybko ci przeszło-zdziwił sie.
-Też bym się za chwilę zorientowała. Nie zna naszego "hasła"-powiedziałam zwracając się w stronę domu.
-Jakiego hasła?
-Jak byliśmy mali dla pewności wymyśliliśmy pewno zdanie, które znają tylko członkowie naszej małej rodziny.
-Cwanie.
-Dzięki. W sumie i tak kieruję się zasadą nie ufaj w stu procenatch.
Vlad?
Od Qwerty C.D. Vlad
-Ta, wszystko ok-powiedziałam patrząc w ziemię.
-Coś mi się nie wydaje-dodał Vlad.
-Dobrze..-westchnęłam-można tak powiedzieć, że znamy się.
-Ale,że jak?
-No bo wiesz...Jestem córką wystawowej suczki husky z hodowli "SDL". Z tego co mi opowiadała to wygrywała wiele konkursów i kilka wystaw. Była rasową championką z czystym rodowodem. No, i wtedy staliśmy się My, czyli ojciec i szczenięta. Właściciele nie byli szczególnie "zadowoleni" z naszego urodzenia. I postanowili ukryć ten fakt, co im się też udało. Bo w końcu "wszystkie" szczeniaki wyglądają jak husky.
-Jak to wszystkie, a ty?
-No w tym rzecz mnie nie było-powiedziałam co zmieszało psa-mam na myśli, że wywieźli mnie do lasu. Ale, nie o to tu chodzi, ten pies to jak się okazało, to mój brat Diego. Wychodzi na to, że wykryli całe oszustwo i wysłali go na walki psów-powiedziałam z mieszanymi uczuciami wobec krewniaka.
Vlad?
-Coś mi się nie wydaje-dodał Vlad.
-Dobrze..-westchnęłam-można tak powiedzieć, że znamy się.
-Ale,że jak?
-No bo wiesz...Jestem córką wystawowej suczki husky z hodowli "SDL". Z tego co mi opowiadała to wygrywała wiele konkursów i kilka wystaw. Była rasową championką z czystym rodowodem. No, i wtedy staliśmy się My, czyli ojciec i szczenięta. Właściciele nie byli szczególnie "zadowoleni" z naszego urodzenia. I postanowili ukryć ten fakt, co im się też udało. Bo w końcu "wszystkie" szczeniaki wyglądają jak husky.
-Jak to wszystkie, a ty?
-No w tym rzecz mnie nie było-powiedziałam co zmieszało psa-mam na myśli, że wywieźli mnie do lasu. Ale, nie o to tu chodzi, ten pies to jak się okazało, to mój brat Diego. Wychodzi na to, że wykryli całe oszustwo i wysłali go na walki psów-powiedziałam z mieszanymi uczuciami wobec krewniaka.
Vlad?
czwartek, 19 maja 2016
Od Qwerty C.D. Vlad
-Ok-powiedziałam krótko.
Siedzieliśmy jeszcze chwilę rozmawiając po czym postanowiłam się przejść po okolicy. Chwilę później nastała noc. Nie ma jak spacerować nocą, jakoś zawsze czułam się podczas niej bezpiecznie. Po pewnym czasie zauważyłam wilka, którego spotkałam wcześniej. Był z jakąś suczką.
-Czyli dokonał swego-pomyślałam i zawróciłam w stronę domu. Chwilę później już siedziałam w salonie z Jane. Siedziała na kanapie, a ja położyłam się obok. Wszyscy już spali, no oprócz nas. Jane oglądała swój ulubiony serial, który nie przypadł mi zbytnio do gustu jednak dotrzymywałam jej towarzystwa. Jednak po pewnym czasie zaczynałam usypiać, więc udałam się do pokoju i zakończyła ten dzień.
<i wątek też >
Siedzieliśmy jeszcze chwilę rozmawiając po czym postanowiłam się przejść po okolicy. Chwilę później nastała noc. Nie ma jak spacerować nocą, jakoś zawsze czułam się podczas niej bezpiecznie. Po pewnym czasie zauważyłam wilka, którego spotkałam wcześniej. Był z jakąś suczką.
-Czyli dokonał swego-pomyślałam i zawróciłam w stronę domu. Chwilę później już siedziałam w salonie z Jane. Siedziała na kanapie, a ja położyłam się obok. Wszyscy już spali, no oprócz nas. Jane oglądała swój ulubiony serial, który nie przypadł mi zbytnio do gustu jednak dotrzymywałam jej towarzystwa. Jednak po pewnym czasie zaczynałam usypiać, więc udałam się do pokoju i zakończyła ten dzień.
<i wątek też >
Od Qwerty C.D. Vlad
-Aha... warto wiedzieć.
-Tak, ale z tobą jest inaczej. Jesteś prawie jak siostra.
-Z wzajemnością-nastałachwila ciszy, po czym się roześmialiśmy.
-Fajnie, że jestem twoją siostrą-powiedział Vlad.
-Tak, miałam na myśli bratem-powiedziałam zdając sobię sprawe z własnej gupoty.
Vlad?
<dobry humor :D>
-Tak, ale z tobą jest inaczej. Jesteś prawie jak siostra.
-Z wzajemnością-nastałachwila ciszy, po czym się roześmialiśmy.
-Fajnie, że jestem twoją siostrą-powiedział Vlad.
-Tak, miałam na myśli bratem-powiedziałam zdając sobię sprawe z własnej gupoty.
Vlad?
<dobry humor :D>
Od Qwerty C.D. Vlad
-Co?-zadziwiłam się niemało.
-No czy myślałaś kiedyś o młodych?
-Nie, raczej nie-zaśmiałam się-na razie nie myślę o tym. A ty?
-Hmm?
-Czy myślałeś o szczeniakach?
Vlad?
-No czy myślałaś kiedyś o młodych?
-Nie, raczej nie-zaśmiałam się-na razie nie myślę o tym. A ty?
-Hmm?
-Czy myślałeś o szczeniakach?
Vlad?
wtorek, 17 maja 2016
Od Qwerty C.D. Vlad
-Super wręcz-powiedziałam zadowolona.
-Dzięki-przytuliłam go i poszłam na dwór trochę zapominając o nim.
Vlad?
-Dzięki-przytuliłam go i poszłam na dwór trochę zapominając o nim.
Vlad?
Od Qwerty C.D. Vlad
-Jak?-zapytałam dość głośno.
-Posiadam moc regeneracji siebie i leczenia innych.
-Jeśli chcesz-dodałam.
Vlad?
-Posiadam moc regeneracji siebie i leczenia innych.
-Jeśli chcesz-dodałam.
Vlad?
Od Qwerty C.D. Vlad
-Jasne, a jest w nie więcej psów?
-Chwilowo nie, ale wiesz to się może w każdej chwili zmienić-uśmiechnął się.
Vlad?
-Chwilowo nie, ale wiesz to się może w każdej chwili zmienić-uśmiechnął się.
Vlad?
Od Qwerty C.D. Vlad
-Czemu nie?-machnęłam głową na tak.
Weszłam i szczena trochę opadła. Był to pokój bardziej dla człowieka bym powiedziała, no ale wiadomo bardzo mi się spodobał i wskoczyłam na łóżko.
-Super-szepnęłam.
-Fajnie, że ci się podoba.
-Jest świetny-potwierdziłam.
Vlad?
<brakus wenus i piszesz ty>
Weszłam i szczena trochę opadła. Był to pokój bardziej dla człowieka bym powiedziała, no ale wiadomo bardzo mi się spodobał i wskoczyłam na łóżko.
-Super-szepnęłam.
-Fajnie, że ci się podoba.
-Jest świetny-potwierdziłam.
Vlad?
<brakus wenus i piszesz ty>
Od Qwerty C.D Vlad
Byłam trochę zdenerwowana, ale cóż bywa. Weterynarz zbadał mnie i wszystko było dobrze, no prawie wszystko, wiadomo gardło mocno uszkodzone jednak wolałam aby tego nie ruszał. Zostałam zaszczepiona i na stół trafił Vlad. Podobnie jak ja został zbadany i zaszczepiony po czym wróciliśmy do do przyczepy.
Siedziałam zadowolona patrząc na omijane drzewa, domy i bawiące się na placu zabaw dzieci.
Nie zauważyłam nawet kiedy wróciliśmy do domu. Wszedłszy do domu zauważyłam włączony telewizor. Rozejrzałam się po salonie, nikogo nie było. No cóż trzeba się zapoznać z domem co nie? Podeszłam bliżej i wskoczyłam na kanapę, po czym zauważyłam pilota i nacisnęłam losowy guzik. Wyskoczył mi muzyczny kanał, gdzie leciała świetna muzyka na prawdę bardzo mi się spodobała. I tak narodził się u mnie nowy zwyczaj, słuchanie muzyki. Po około godzinie do salonu wszedł Vlad, nieco zdziwiony moim zainteresowaniem muzyką.
Vlad?
<takipomysł xd>
Siedziałam zadowolona patrząc na omijane drzewa, domy i bawiące się na placu zabaw dzieci.
Nie zauważyłam nawet kiedy wróciliśmy do domu. Wszedłszy do domu zauważyłam włączony telewizor. Rozejrzałam się po salonie, nikogo nie było. No cóż trzeba się zapoznać z domem co nie? Podeszłam bliżej i wskoczyłam na kanapę, po czym zauważyłam pilota i nacisnęłam losowy guzik. Wyskoczył mi muzyczny kanał, gdzie leciała świetna muzyka na prawdę bardzo mi się spodobała. I tak narodził się u mnie nowy zwyczaj, słuchanie muzyki. Po około godzinie do salonu wszedł Vlad, nieco zdziwiony moim zainteresowaniem muzyką.
Vlad?
<takipomysł xd>
Od Qwerty C.D Vlad
Popatrzyłam na tych ludzi byli inni. Zdecydowanie różnili się od tych, z którymi dotychczas miałam doczynienia.
-Czemu nie?-przekazałam całemu towarzystwu po czym weszłam do domu. Był on bardzo duży, gdzie niegdzie ozdoby, meble oraz dużo roślin. Rozglądając się tak nawet nie zauważyłam wołającej mnie Jane.
-Qwerty? A, tu jesteś-chodź wołają cię powiedział Vlad znalazłszy mnie w pokoju.
Kiwnęłam głową i poszłam za nim. Nieśmiałoweszłam do salonu, gdzie ku mojemu zaskoczeniu czekała spora gromadka dzieci . Nieco mnie to zdziwiło jednak, wszyscy w tym domu byli bardzo miło nastawieni i po chwili dostałam miskę z jedzeniem i piciem.
-Dobrze, ale jeśli masz zostać musimy się tobą zająć-powiedział pan Smith po czym zabrali mnie do łazienki, skąd po jakimś czasie wyszłam wykąpana z nową czerwoną obrożą.
Bardzo mi się spodobało w tym domu.
Vlad?
-Czemu nie?-przekazałam całemu towarzystwu po czym weszłam do domu. Był on bardzo duży, gdzie niegdzie ozdoby, meble oraz dużo roślin. Rozglądając się tak nawet nie zauważyłam wołającej mnie Jane.
-Qwerty? A, tu jesteś-chodź wołają cię powiedział Vlad znalazłszy mnie w pokoju.
Kiwnęłam głową i poszłam za nim. Nieśmiałoweszłam do salonu, gdzie ku mojemu zaskoczeniu czekała spora gromadka dzieci . Nieco mnie to zdziwiło jednak, wszyscy w tym domu byli bardzo miło nastawieni i po chwili dostałam miskę z jedzeniem i piciem.
-Dobrze, ale jeśli masz zostać musimy się tobą zająć-powiedział pan Smith po czym zabrali mnie do łazienki, skąd po jakimś czasie wyszłam wykąpana z nową czerwoną obrożą.
Bardzo mi się spodobało w tym domu.
Vlad?
Od Qwerty C.D. Vlad
Wstałam chwiejąc się i spojrzałam na psa. Byłam w nieciekawym stanie, jednak stwierdziłam, że w końcu czas się odezwać.
-Qwerty-powiedziałam i po chwili poczułam ból w okolicy szyi, gdzie i przyłożyłam łapę.
-Zatrzymałam się tu na chwilę, ale wiesz nie będę przeszkadzać-te słowa przekazałam mu już dzięki swej mocy, po czym zwróciłam się w kierunku ulicy.
Vlad?
-Qwerty-powiedziałam i po chwili poczułam ból w okolicy szyi, gdzie i przyłożyłam łapę.
-Zatrzymałam się tu na chwilę, ale wiesz nie będę przeszkadzać-te słowa przekazałam mu już dzięki swej mocy, po czym zwróciłam się w kierunku ulicy.
Vlad?
Od Qwerty
Był kolejny piękny dzień... taa dokładnie. Lało od rana... Już 5 godzinę szłam przemoczona i nie miałam pojęcia co dzisiaj się zdarzy. Może kolejny psychol ze strzelbą? Mam nadzieje, że nie. Wracając, szłam właśnie drogą, ulicą. Jednak nawet samochodami nie jeździło zbyt wielu ludzi. Po pewnym czasie miałam już dość wody i schowałam się na pobliskim przystanku.
-W końcu suche miejsce-pomyślałam chowając się pod ławką. Nawet nie wiem, kiedy usnęłam.
Obudziłam się tuż przed zachodem słońca. Tak, owszem postanowiło zaszczycić nasz świat... szkoda, że za chwilę miła zapaść noc. Wytrzepałam się i rozciągnęłam po czym wyjrzałam spod ławki.
-No nie-pomyślałam i szybko schowałam głowę pod ławkę. Wiem jest wiele innych psów, które cierpią o wiele gorzej, ale najbardziej pechowym jestem chyba ja. Czy to możliwe, że przed moją kryjówką stoją dokładnie ci sami ludzie dzięki którym mój ojciec nie żyje, a ja nie mogę mówić?! To jakaś masakra... -Dobra jak by stąd zwiać niepostrzeżenie?-przeleciało mi przez głowę pytanie i wtedy zauważyłam pewną panią z 3 psami siadającą na ławce. Szybko wpadłam na świetny pomysł. Usiadłam obok (a raczej za nimi) pozostałych psów. Już kilka minut później nadjechał autobus, kobieta z psami weszła do środka, i ja też.
-Udało się-położyłam się na schodach i cieszyłam się podróżą. Wysiadłam 3 stacje dalej. Na całe szczęście udało mi się nie zwracać na siebie większej uwagi. Szłam po raz kolejny, już było jakieś 2 godziny po zachodzie słońca i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Brzuch burczał i bolał jak diabli. Miałam już dość tego dnia, ale wiadomo kogo obchodzi moje zdanie? Po jakichś 50m wyskoczył przede mną biały wilk.
-Oh... kogo my tu mamy?-zbliżył się nieznacznie.
-Co taka młoda, piękna wilczyca jak ty robi sama obok ludzkich siedzib?-o, faktycznie przede mną zaczynało się miasto.
Bezdźwięcznie ominęłam go z honorem i ruszyłam przed siebię, ale wiadomo... Ten przykład męstwa i innych bzdur nie mógł mnie zostawić w spokoju.
-Hej!-podbiegł i zaczął iść obok mnie-Jestem Wav, a ty?
Szłam wciąż nie patrząc w stronę samca.
-Hej mówię do ciebie!-przyśpieszył i stanął na wprost mnie-Nie potrafisz mówić?!
Stanęłam i patrząc w jego oczy ostrym spojrzeniem, co ku mojemu zdziwieniu pozbawiło go tej pewności siebie pomachałam głową na znak, że nie potrafię.
-Prze-praszam-powiedział spoglądając na moją bliznę na szyi. Odsunął się, a ja poszłam dalej i szybko przekazałam mu telepatycznie-Tak przy okazji nie jestem wilkiem. Tylko w połowie.
Przechadzałam się dalej aż do utraty resztek sił. Ostatkiem podeszłam do jakiegoś domu i położyłam się na dywanie leżącym na tarasie.
Następnego dnia...
Vlad?
-W końcu suche miejsce-pomyślałam chowając się pod ławką. Nawet nie wiem, kiedy usnęłam.
Obudziłam się tuż przed zachodem słońca. Tak, owszem postanowiło zaszczycić nasz świat... szkoda, że za chwilę miła zapaść noc. Wytrzepałam się i rozciągnęłam po czym wyjrzałam spod ławki.
-No nie-pomyślałam i szybko schowałam głowę pod ławkę. Wiem jest wiele innych psów, które cierpią o wiele gorzej, ale najbardziej pechowym jestem chyba ja. Czy to możliwe, że przed moją kryjówką stoją dokładnie ci sami ludzie dzięki którym mój ojciec nie żyje, a ja nie mogę mówić?! To jakaś masakra... -Dobra jak by stąd zwiać niepostrzeżenie?-przeleciało mi przez głowę pytanie i wtedy zauważyłam pewną panią z 3 psami siadającą na ławce. Szybko wpadłam na świetny pomysł. Usiadłam obok (a raczej za nimi) pozostałych psów. Już kilka minut później nadjechał autobus, kobieta z psami weszła do środka, i ja też.
-Udało się-położyłam się na schodach i cieszyłam się podróżą. Wysiadłam 3 stacje dalej. Na całe szczęście udało mi się nie zwracać na siebie większej uwagi. Szłam po raz kolejny, już było jakieś 2 godziny po zachodzie słońca i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Brzuch burczał i bolał jak diabli. Miałam już dość tego dnia, ale wiadomo kogo obchodzi moje zdanie? Po jakichś 50m wyskoczył przede mną biały wilk.
-Oh... kogo my tu mamy?-zbliżył się nieznacznie.
-Co taka młoda, piękna wilczyca jak ty robi sama obok ludzkich siedzib?-o, faktycznie przede mną zaczynało się miasto.
Bezdźwięcznie ominęłam go z honorem i ruszyłam przed siebię, ale wiadomo... Ten przykład męstwa i innych bzdur nie mógł mnie zostawić w spokoju.
-Hej!-podbiegł i zaczął iść obok mnie-Jestem Wav, a ty?
Szłam wciąż nie patrząc w stronę samca.
-Hej mówię do ciebie!-przyśpieszył i stanął na wprost mnie-Nie potrafisz mówić?!
Stanęłam i patrząc w jego oczy ostrym spojrzeniem, co ku mojemu zdziwieniu pozbawiło go tej pewności siebie pomachałam głową na znak, że nie potrafię.
-Prze-praszam-powiedział spoglądając na moją bliznę na szyi. Odsunął się, a ja poszłam dalej i szybko przekazałam mu telepatycznie-Tak przy okazji nie jestem wilkiem. Tylko w połowie.
Przechadzałam się dalej aż do utraty resztek sił. Ostatkiem podeszłam do jakiegoś domu i położyłam się na dywanie leżącym na tarasie.
Następnego dnia...
Vlad?
Subskrybuj:
Posty (Atom)