-Nawet bardzo-roześmiałam się jeszcze bardziej.
-Ah tak?-zapytał i wepchnąłmnie w kałuże.
-Hej-powiedziałam przez śmiech.
-No co?-powiedział udając aniołka otrzepując się z liści.
-Hej masz tu jeszcze liścia-powiedziałam podnosząc się.
-Gdzie?
-Tutaj!-wepchnęłam go w liście i oboje byliśmy obklejeni w liściach i błocie.
-Hehe, Jane chyba nas do domu nie wpuści-powiedziałam wstając.
-Bardzo możliwe-dodał Vlad udając powagę.
-Chodź do się przekonamy.
Vlad?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz