-Nawet bardzo-roześmiałam się jeszcze bardziej.
-Ah tak?-zapytał i wepchnąłmnie w kałuże.
-Hej-powiedziałam przez śmiech.
-No co?-powiedział udając aniołka otrzepując się z liści.
-Hej masz tu jeszcze liścia-powiedziałam podnosząc się.
-Gdzie?
-Tutaj!-wepchnęłam go w liście i oboje byliśmy obklejeni w liściach i błocie.
-Hehe, Jane chyba nas do domu nie wpuści-powiedziałam wstając.
-Bardzo możliwe-dodał Vlad udając powagę.
-Chodź do się przekonamy.
Vlad?
czwartek, 26 maja 2016
poniedziałek, 23 maja 2016
Od Vlada Cd Xena
- Chętnie.- Odparłem i uśmiechnąłem się do niej. Pobiegłem do domu i zacząłem szukać Kate, z którą miałem bawić się w chowanego. Szczerze mówiąc strasznie dobrze się schowała. Wieczorem uśpiłem ją i poszedłem na spotkanie z Xeną.
- Jestem.- Powiedziałem wychodząc z domu.
<Xena?>
- Jestem.- Powiedziałem wychodząc z domu.
<Xena?>
Od Vlada Cd Qwerty
- To co ścigamy się?- Zapytałem. Suczka kiwnęła głową i wystartowaliśmy. Przed samym domem poślizgnąłem się i koziołkując, wpadłem najpierw w kałużę a potem w stertę liści. Qwerty zaśmiała się.
- Takie to śmieszne?- Zapytałem sam się śmiejąc.
<Qwerty?>
- Takie to śmieszne?- Zapytałem sam się śmiejąc.
<Qwerty?>
Od Xeny Cd Vlad
Podeszłam do niego i musnęłam ogonem jego dolną część pyska.
- Może byśmy się gdzieś wybrali?- Zapytałam.
- Co proponujesz?
- Znam jedną taką fajną knajpkę.- Powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- To co skusisz się?- Zapytałam.
<Vlad?>
- Może byśmy się gdzieś wybrali?- Zapytałam.
- Co proponujesz?
- Znam jedną taką fajną knajpkę.- Powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- To co skusisz się?- Zapytałam.
<Vlad?>
Od Qwert CD
-No nieźle. Zmyliło mnie podobieństwo, ale w każdym razie-przerwałam temat-Kto by się tym przejmował?
-Szybko ci przeszło-zdziwił sie.
-Też bym się za chwilę zorientowała. Nie zna naszego "hasła"-powiedziałam zwracając się w stronę domu.
-Jakiego hasła?
-Jak byliśmy mali dla pewności wymyśliliśmy pewno zdanie, które znają tylko członkowie naszej małej rodziny.
-Cwanie.
-Dzięki. W sumie i tak kieruję się zasadą nie ufaj w stu procenatch.
Vlad?
-Szybko ci przeszło-zdziwił sie.
-Też bym się za chwilę zorientowała. Nie zna naszego "hasła"-powiedziałam zwracając się w stronę domu.
-Jakiego hasła?
-Jak byliśmy mali dla pewności wymyśliliśmy pewno zdanie, które znają tylko członkowie naszej małej rodziny.
-Cwanie.
-Dzięki. W sumie i tak kieruję się zasadą nie ufaj w stu procenatch.
Vlad?
Od Vlada Cd Qwerty
- Walki psów mówisz? Raczej nie walki tylko wtykanie nosa w nie swoje sprawy. A ten ogon to moja sprawka.- Powiedziałem rozglądając się za psem.
- Twoja?
- Tak. Spodobała mu się pewna suczka owczarka niemieckiego, która w tym czasie akurat ze mną chodziła. Chciał ją zgwałcić więc trochę go poturbowałem. Pech chciał że akurat odgryzłem mu ogon. A co do więzów krwi z tobą to z całą pewnością nie był to twój brat.
- Skąd wiesz?
-Często go widuję a jako twój brat powinien pachnąć niemal identycznie. Kiedy pierwszy raz poczułem twój zapach wydał mi się obcy więc to na 100% nie twój brat tylko pies, któremu się spodobałaś i zrobiłby wszystko żeby zaciągnąć Cię w jakieś ustronne miejsce.- Powiedziałem i rozejrzałem się za psem.
<Qwerty?>
- Twoja?
- Tak. Spodobała mu się pewna suczka owczarka niemieckiego, która w tym czasie akurat ze mną chodziła. Chciał ją zgwałcić więc trochę go poturbowałem. Pech chciał że akurat odgryzłem mu ogon. A co do więzów krwi z tobą to z całą pewnością nie był to twój brat.
- Skąd wiesz?
-Często go widuję a jako twój brat powinien pachnąć niemal identycznie. Kiedy pierwszy raz poczułem twój zapach wydał mi się obcy więc to na 100% nie twój brat tylko pies, któremu się spodobałaś i zrobiłby wszystko żeby zaciągnąć Cię w jakieś ustronne miejsce.- Powiedziałem i rozejrzałem się za psem.
<Qwerty?>
Od Qwerty C.D. Vlad
-Ta, wszystko ok-powiedziałam patrząc w ziemię.
-Coś mi się nie wydaje-dodał Vlad.
-Dobrze..-westchnęłam-można tak powiedzieć, że znamy się.
-Ale,że jak?
-No bo wiesz...Jestem córką wystawowej suczki husky z hodowli "SDL". Z tego co mi opowiadała to wygrywała wiele konkursów i kilka wystaw. Była rasową championką z czystym rodowodem. No, i wtedy staliśmy się My, czyli ojciec i szczenięta. Właściciele nie byli szczególnie "zadowoleni" z naszego urodzenia. I postanowili ukryć ten fakt, co im się też udało. Bo w końcu "wszystkie" szczeniaki wyglądają jak husky.
-Jak to wszystkie, a ty?
-No w tym rzecz mnie nie było-powiedziałam co zmieszało psa-mam na myśli, że wywieźli mnie do lasu. Ale, nie o to tu chodzi, ten pies to jak się okazało, to mój brat Diego. Wychodzi na to, że wykryli całe oszustwo i wysłali go na walki psów-powiedziałam z mieszanymi uczuciami wobec krewniaka.
Vlad?
-Coś mi się nie wydaje-dodał Vlad.
-Dobrze..-westchnęłam-można tak powiedzieć, że znamy się.
-Ale,że jak?
-No bo wiesz...Jestem córką wystawowej suczki husky z hodowli "SDL". Z tego co mi opowiadała to wygrywała wiele konkursów i kilka wystaw. Była rasową championką z czystym rodowodem. No, i wtedy staliśmy się My, czyli ojciec i szczenięta. Właściciele nie byli szczególnie "zadowoleni" z naszego urodzenia. I postanowili ukryć ten fakt, co im się też udało. Bo w końcu "wszystkie" szczeniaki wyglądają jak husky.
-Jak to wszystkie, a ty?
-No w tym rzecz mnie nie było-powiedziałam co zmieszało psa-mam na myśli, że wywieźli mnie do lasu. Ale, nie o to tu chodzi, ten pies to jak się okazało, to mój brat Diego. Wychodzi na to, że wykryli całe oszustwo i wysłali go na walki psów-powiedziałam z mieszanymi uczuciami wobec krewniaka.
Vlad?
Od Vlada Cd Xena
- Cześć.- Odparłem widząc suczkę. Przyjrzałem się jej dyskretnie. Wyglądała na miłą i ciekawą suczkę a w dodatku była ładna.
- Co będziesz robił dziś wieczorem?- Zapytała uśmiechając się.
- Po uśpieniu Kate jestem chyba wolny a co?- Zapytałem podchodząc do niej.
<Xena?>
- Co będziesz robił dziś wieczorem?- Zapytała uśmiechając się.
- Po uśpieniu Kate jestem chyba wolny a co?- Zapytałem podchodząc do niej.
<Xena?>
Od Vlada
Wyszedłem rano na spacer. Po uśpieniu Kate wybrałem się na imprezę organizowaną przez znajomego ale długo tam nie zabawiłem. Spacerowałem po ulicy kiedy nagle zauważyłem Qwerty. Rozmawiała z jakimś psem. Podszedłem bliżej nich. Zauważyłem że rozmowa z husky'm nie sprawa jej przyjemności. Pies po chwili odwrócił się do mnie tyłem, dzięki czemu zauważyłem kikut, który pozostał z jego ogona. Podszedłem do nich i spojrzałem na psa.
- Bądź tak uprzejmy i się stąd wynieś.- Warknąłem. Pies nic nie odpowiedział tylko warknął i odszedł.
- Wszystko gra?
<Qwerty?>
- Bądź tak uprzejmy i się stąd wynieś.- Warknąłem. Pies nic nie odpowiedział tylko warknął i odszedł.
- Wszystko gra?
<Qwerty?>
Jack Black Jerry
Imię: Jack Black Jerry
Wiek: 4 lata
Płeć: Stuprocentowy przedstawiciel samca/psa czy basiora, jak kto woli.
Charakter: Pies bardzo żywiołowy, posiadający bardzo wiele energii do wykorzystania podczas ciepłego dnia, oraz nocy w swej jaskini.Jack to pies schludny, nigdy nie pozostawia po sobie śladów, co jest idealną cechą do zabójcy. Czasem zachowuje się jak typowy świniak, aczkolwiek może to robić; z głodu (wyjadać z śmietnika) lub z pragnienia (pić kałuże czy inne). Nasz bohater jest również wyśmienitym łowcom, który zawsze może coś złapać bez żadnego szwanku. Jest także wiernym psem, zostanie do twojego ostatniego oddechu. Czasem jest bardziej spokojny, ułożony, całkiem podobny do psa domowego. Czasem jest płochliwy, aczkolwiek tylko wtedy, gdy ktoś go na prawdę przestraszy lub pogrozi, aczkolwiek gdy będzie obok niego przyjaciel, nie zostawi go, co czyni go przyjacielskim. Często pakuje się w kłopoty, przez jego jedną cechę, która znana jest jako Poszukiwacz przygód. Jest lekkawo niszczycielski, co oznacza, że potrafi zepsuć Ci nawet najlepszą imprezę. Cóż, Jack jest również dość nieśmiałym psem, który nie podejdzie do Ciebie tak po prostu. Jest nauczony niezależności, dlatego nie przeszkadza mu samotność. Czasem ma głupie pomysły, a przy nich jest niemądry. Jack Black Jerry uwielbia także pływać, w ciepłej jak i zimnej wodzie. Oprócz tej cechy, gdzie jest niemądry, jest tak na prawdę geniuszem. Nasz bohater jest także bardzo dumnym psem. Obdarzony umysłem eksploracyjnym. Owy pies posiada także anielską cierpliwość; potrafi czekać i czekać. A więcej? A więcej poznasz sam.
Umiejętności: Szybki, mądry, sprytny
Moce: Potrafi latać, znikać. Potrafi również zmieniać pogodę i wyczarowywać rzeczy. Jeszcze jedna jego moc to taka, że może upolować co chce jednym spojrzeniem.
Stanowisko: Morderca
Rasa: Owczarek niemiecki
Rodzina: -
Zakochany w: -
Partner/ka: -
Ex: -
Potomstwo: -
Ciekawostki: -
Historia: - do uzupełnienia -
Właściciel: Państwo Smith
Autor: ALEXIA
sobota, 21 maja 2016
Od Xeny
Życie bywa naprawdę zwariowane. Jeszcze wczoraj walczyłam o przetrwanie na ulicy a dzisiaj wygrzewam się przy kominku, mam jedzenie przed nosem i mieszkam w jednym domu z obiektem westchnień niemal wszystkich suczek w mieście. Szczerze mówiąc nie jestem wyjątkiem. Postanowiłam porozmawiać z Vladem i może się z nim umówić. Wyszłam przed dom. Vlad rozmawiał z jakąś suczką. Po chwili jednak skierował się w moją stronę.
- Cześć Vlad.- Powitałam go.
<Vlad?>
- Cześć Vlad.- Powitałam go.
<Vlad?>
czwartek, 19 maja 2016
Od Qwerty C.D. Vlad
-Ok-powiedziałam krótko.
Siedzieliśmy jeszcze chwilę rozmawiając po czym postanowiłam się przejść po okolicy. Chwilę później nastała noc. Nie ma jak spacerować nocą, jakoś zawsze czułam się podczas niej bezpiecznie. Po pewnym czasie zauważyłam wilka, którego spotkałam wcześniej. Był z jakąś suczką.
-Czyli dokonał swego-pomyślałam i zawróciłam w stronę domu. Chwilę później już siedziałam w salonie z Jane. Siedziała na kanapie, a ja położyłam się obok. Wszyscy już spali, no oprócz nas. Jane oglądała swój ulubiony serial, który nie przypadł mi zbytnio do gustu jednak dotrzymywałam jej towarzystwa. Jednak po pewnym czasie zaczynałam usypiać, więc udałam się do pokoju i zakończyła ten dzień.
<i wątek też >
Siedzieliśmy jeszcze chwilę rozmawiając po czym postanowiłam się przejść po okolicy. Chwilę później nastała noc. Nie ma jak spacerować nocą, jakoś zawsze czułam się podczas niej bezpiecznie. Po pewnym czasie zauważyłam wilka, którego spotkałam wcześniej. Był z jakąś suczką.
-Czyli dokonał swego-pomyślałam i zawróciłam w stronę domu. Chwilę później już siedziałam w salonie z Jane. Siedziała na kanapie, a ja położyłam się obok. Wszyscy już spali, no oprócz nas. Jane oglądała swój ulubiony serial, który nie przypadł mi zbytnio do gustu jednak dotrzymywałam jej towarzystwa. Jednak po pewnym czasie zaczynałam usypiać, więc udałam się do pokoju i zakończyła ten dzień.
<i wątek też >
Od Vlada Cd Qwerty
Uśmiechnąłem się. Nagle Jane zaczęła mnie wołać.
- Zaraz wracam.- Powiedziałem. Pobiegłem do kuchni i usiadłem obok niej.
- Maddox chodź do mnie!- Krzyknęła Jane. Po chwili obok mnie stał już Mad.
- Razem z Vladem zaniesiecie ojcu obiad, ponieważ go zapomniał.- Powiedziała i założyła mi na grzbiet torbę. Mad kiwnął głową i pobiegł po rower. Zawieźliśmy obiad Johnowi i wróciliśmy do domu.
- Wróciłem.- Powiedziałem kiedy zobaczyłem Qwerty.
<Qwerty?>
- Zaraz wracam.- Powiedziałem. Pobiegłem do kuchni i usiadłem obok niej.
- Maddox chodź do mnie!- Krzyknęła Jane. Po chwili obok mnie stał już Mad.
- Razem z Vladem zaniesiecie ojcu obiad, ponieważ go zapomniał.- Powiedziała i założyła mi na grzbiet torbę. Mad kiwnął głową i pobiegł po rower. Zawieźliśmy obiad Johnowi i wróciliśmy do domu.
- Wróciłem.- Powiedziałem kiedy zobaczyłem Qwerty.
<Qwerty?>
Od Qwerty C.D. Vlad
-Aha... warto wiedzieć.
-Tak, ale z tobą jest inaczej. Jesteś prawie jak siostra.
-Z wzajemnością-nastałachwila ciszy, po czym się roześmialiśmy.
-Fajnie, że jestem twoją siostrą-powiedział Vlad.
-Tak, miałam na myśli bratem-powiedziałam zdając sobię sprawe z własnej gupoty.
Vlad?
<dobry humor :D>
-Tak, ale z tobą jest inaczej. Jesteś prawie jak siostra.
-Z wzajemnością-nastałachwila ciszy, po czym się roześmialiśmy.
-Fajnie, że jestem twoją siostrą-powiedział Vlad.
-Tak, miałam na myśli bratem-powiedziałam zdając sobię sprawe z własnej gupoty.
Vlad?
<dobry humor :D>
Od Vlada Cd Qwerty
- W moim przypadku jest to konieczne.- Powiedziałem.
- Co?- Zdziwiła się suczka.
- Urodziłem się w pewnej hodowli. Tam bardzo zależało na przywróceniu rasie dawnego wyglądu i wykluczeniu chorób. Państwo Smith kupili mnie kiedy miałem pół roku jednak zamieszkałem z nimi dopiero w wieku 2 lat. Kiedy miałem rok i trzy miesiące zostałem reproduktorem. Kilka miesięcy później przyszły na świat moje pierwsze szczenięta. Wiem o nich jednak nigdy ich nie widziałem. Odkąd skończyłem 2 lata i mieszkam z John'em i Jane zdarza się to co prawda ale cóż odziedziczyłem niestety bardzo niefajną przypadłość.
- Jaką?
- Zbyt bardzo lubię towarzystwo niektórych suczek.- Powiedziałem spuszczając głowę. Qwerty zacząłem traktować bardziej jak siostrę niż obcą suczkę więc nie byłem w stanie jej podrywać jak to zazwyczaj ze mną była.
<Qwerty?>
- Co?- Zdziwiła się suczka.
- Urodziłem się w pewnej hodowli. Tam bardzo zależało na przywróceniu rasie dawnego wyglądu i wykluczeniu chorób. Państwo Smith kupili mnie kiedy miałem pół roku jednak zamieszkałem z nimi dopiero w wieku 2 lat. Kiedy miałem rok i trzy miesiące zostałem reproduktorem. Kilka miesięcy później przyszły na świat moje pierwsze szczenięta. Wiem o nich jednak nigdy ich nie widziałem. Odkąd skończyłem 2 lata i mieszkam z John'em i Jane zdarza się to co prawda ale cóż odziedziczyłem niestety bardzo niefajną przypadłość.
- Jaką?
- Zbyt bardzo lubię towarzystwo niektórych suczek.- Powiedziałem spuszczając głowę. Qwerty zacząłem traktować bardziej jak siostrę niż obcą suczkę więc nie byłem w stanie jej podrywać jak to zazwyczaj ze mną była.
<Qwerty?>
Od Qwerty C.D. Vlad
-Co?-zadziwiłam się niemało.
-No czy myślałaś kiedyś o młodych?
-Nie, raczej nie-zaśmiałam się-na razie nie myślę o tym. A ty?
-Hmm?
-Czy myślałeś o szczeniakach?
Vlad?
-No czy myślałaś kiedyś o młodych?
-Nie, raczej nie-zaśmiałam się-na razie nie myślę o tym. A ty?
-Hmm?
-Czy myślałeś o szczeniakach?
Vlad?
środa, 18 maja 2016
Selene
Imię: Selene
Wiek: 3 lata
Płeć: Suczka
Charakter: No więc Selene jest suczką niezwykle wojowniczą. Lubi wygrywać ale nie boczy się po przegranej. Jest jednocześnie jednak miła i sympatyczna, warta poznania.
Umiejętności: Jest szybka i sprytna.
Moce:
Rasa: Terier walijski
Rodzina: Niestety nikt już z nich nie żyje. Zakochana w: Sama do końca nie wiem
Partner: Nie jest pewna czy che się z kimś wiązać. Owszem szczeniaki chce mieć jednak związek na stałe warto jeszcze przemyśleć a jeśli nawet będzie mieć partnera to nie chce mu podcinać skrzydeł.
Ex: Brak
Potomstwo: Brak
Ciekawostki: ---
Historia: Urodziła się na ulicy. Niedługo potem trafiła wraz z rodziną do schroniska. Mając rok wraz z matką, ojcem i rodzeństwem uciekła ze spaceru. Razem mieszkali na ulicy aż pewnego dnia jej rodzice wpadli pod samochód a rodzeństwo zatruło się zepsutą karmą. Ona trafiła do Clinta i dołączyła do sfory.
Właściciel: Natasha Romanoff
Autor: owero
Wiek: 3 lata
Płeć: Suczka
Charakter: No więc Selene jest suczką niezwykle wojowniczą. Lubi wygrywać ale nie boczy się po przegranej. Jest jednocześnie jednak miła i sympatyczna, warta poznania.
Umiejętności: Jest szybka i sprytna.
Moce:
- Porozumiewanie się z ludźmi oraz innymi zwierzętami
- Władanie nad wodą
- Przyśpieszanie wzrostu roślin
Rasa: Terier walijski
Rodzina: Niestety nikt już z nich nie żyje. Zakochana w: Sama do końca nie wiem
Partner: Nie jest pewna czy che się z kimś wiązać. Owszem szczeniaki chce mieć jednak związek na stałe warto jeszcze przemyśleć a jeśli nawet będzie mieć partnera to nie chce mu podcinać skrzydeł.
Ex: Brak
Potomstwo: Brak
Ciekawostki: ---
Historia: Urodziła się na ulicy. Niedługo potem trafiła wraz z rodziną do schroniska. Mając rok wraz z matką, ojcem i rodzeństwem uciekła ze spaceru. Razem mieszkali na ulicy aż pewnego dnia jej rodzice wpadli pod samochód a rodzeństwo zatruło się zepsutą karmą. Ona trafiła do Clinta i dołączyła do sfory.
Właściciel: Natasha Romanoff
Autor: owero
Skyfall
Imię: Skyfall
Wiek: 3 lata
Płeć: Suczka
Charakter: No więc Sky jest suczką niezwykle wojowniczą. Lubi wygrywać ale nie boczy się po przegranej. Jest jednocześnie jednak miła i sympatyczna, warta poznania.
Umiejętności: Jest szybka i sprytna.
Moce:
- Porozumiewanie się z ludźmi oraz innymi zwierzętami
- Władanie nad wodą
- Przyśpieszanie wzrostu roślin
Rasa: Foxterier
Rodzina: Niestety nikt już z nich nie żyje.
Zakochana w: Sama do końca nie wiem
Partner: Nie jest pewna czy che się z kimś wiązać. Owszem szczeniaki chce mieć jednak związek na stałe warto jeszcze przemyśleć a jeśli nawet będzie mieć partnera to nie chce mu podcinać skrzydeł.
Ex: Brak
Potomstwo: Brak
Ciekawostki: Ma dokładnie metr w kłębie.
Historia: Urodziła się na ulicy. Niedługo potem trafiła wraz z rodziną do schroniska. Mając rok wraz z matką, ojcem i rodzeństwem uciekła ze spaceru. Razem mieszkali na ulicy aż pewnego dnia jej rodzice wpadli pod samochód a rodzeństwo zatruło się zepsutą karmą. Ona trafiła do Clinta i dołączyła do sfory.
Właściciel: Natasha Romanoff
Autor: owero
Xena
Imię: Xena
Wiek: 3 lata
Płeć: Suczka
Charakter: No więc Xena jest suczką niezwykle wojowniczą. Lubi wygrywać ale nie boczy się po przegranej. Jest jednocześnie jednak miła i sympatyczna, warta poznania.
Umiejętności: Jest szybka i sprytna. Dzięki niewielkiemu dodatkowi genów husky jest również silna.
Moce:
Rasa: Jej rodzice byli kundlami, tak samo jak i dziadkowie i tak dalej więc ona również jest kundlem.
Rodzina:
Partner: Nie jest pewna czy che się z kimś wiązać. Owszem szczeniaki chce mieć jednak związek na stałe warto jeszcze przemyśleć a jeśli nawet będzie mieć partnera to nie chce mu podcinać skrzydeł.
Ex: Brak
Potomstwo: Brak
Ciekawostki: Ma dokładnie metr w kłębie.
Historia: Urodziła się na ulicy. Niedługo potem trafiła wraz z rodziną do schroniska. Mając rok wraz z matką, ojcem i rodzeństwem uciekła ze spaceru. Razem mieszkali na ulicy aż pewnego dnia chycel złapał jej matkę i ojca. Rodzeństwo się rozdzieliło a Xena wędrowała jakiś czas sama. Pewnego dnia jednak również została złapana i zawieziona do schroniska. Niestety miała taki nie fart, że trafiła do miejsca gdzie psy były usypiane z byle powodu. Niestety była jedną z tych przeznaczonych do uśpienia. Pewnego dnia jednak pojawili się ludzie, którzy ją uratowali. Tak oto zamieszkała z panśtwem Smith i została członkinią sfory.
Właściciel: Państwo Smith
Autor: SZAMAN
Wiek: 3 lata
Płeć: Suczka
Charakter: No więc Xena jest suczką niezwykle wojowniczą. Lubi wygrywać ale nie boczy się po przegranej. Jest jednocześnie jednak miła i sympatyczna, warta poznania.
Umiejętności: Jest szybka i sprytna. Dzięki niewielkiemu dodatkowi genów husky jest również silna.
Moce:
- Porozumiewanie się z ludźmi oraz innymi zwierzętami
- Władanie nad wodą
- Przyśpieszanie wzrostu roślin
Rasa: Jej rodzice byli kundlami, tak samo jak i dziadkowie i tak dalej więc ona również jest kundlem.
Rodzina:
- Ojciec: Jake
- Matka: Sally
- Rodzeństwo: Danny, Buddy i Sunny
Partner: Nie jest pewna czy che się z kimś wiązać. Owszem szczeniaki chce mieć jednak związek na stałe warto jeszcze przemyśleć a jeśli nawet będzie mieć partnera to nie chce mu podcinać skrzydeł.
Ex: Brak
Potomstwo: Brak
Ciekawostki: Ma dokładnie metr w kłębie.
Historia: Urodziła się na ulicy. Niedługo potem trafiła wraz z rodziną do schroniska. Mając rok wraz z matką, ojcem i rodzeństwem uciekła ze spaceru. Razem mieszkali na ulicy aż pewnego dnia chycel złapał jej matkę i ojca. Rodzeństwo się rozdzieliło a Xena wędrowała jakiś czas sama. Pewnego dnia jednak również została złapana i zawieziona do schroniska. Niestety miała taki nie fart, że trafiła do miejsca gdzie psy były usypiane z byle powodu. Niestety była jedną z tych przeznaczonych do uśpienia. Pewnego dnia jednak pojawili się ludzie, którzy ją uratowali. Tak oto zamieszkała z panśtwem Smith i została członkinią sfory.
Właściciel: Państwo Smith
Autor: SZAMAN
wtorek, 17 maja 2016
Od Vlada Cd Qwerty
Poszedłem za Qwerty i usiadłem obok.
- Myślałaś kiedyś o szczeniakach?- Zapytałem ni z tego, ni z owego.
<Qwerty?>
- Myślałaś kiedyś o szczeniakach?- Zapytałem ni z tego, ni z owego.
<Qwerty?>
Od Qwerty C.D. Vlad
-Super wręcz-powiedziałam zadowolona.
-Dzięki-przytuliłam go i poszłam na dwór trochę zapominając o nim.
Vlad?
-Dzięki-przytuliłam go i poszłam na dwór trochę zapominając o nim.
Vlad?
Od Vlada CD Qwerty
- Jasne.- Odparłem i skupiłem się. Po chwili wokół suczki pojawiła się biała smuga. Po kilku uderzeniach serca gardło Qwerty było naprawione.
- Jak się czujesz?- Zapytałem.
<Qwerty?>
- Jak się czujesz?- Zapytałem.
<Qwerty?>
Od Qwerty C.D. Vlad
-Jak?-zapytałam dość głośno.
-Posiadam moc regeneracji siebie i leczenia innych.
-Jeśli chcesz-dodałam.
Vlad?
-Posiadam moc regeneracji siebie i leczenia innych.
-Jeśli chcesz-dodałam.
Vlad?
Od Vlada Cd Qwerty
- Co Ci się stało w gardło?- Zapytałem.
- Postrzelili mnie.- Powiedziała i oparła głowę na poduszce.
- Jeśli chcesz mogę to naprawić.- Powiedziałem przyglądając się ranie.
<Qwerty?>
- Postrzelili mnie.- Powiedziała i oparła głowę na poduszce.
- Jeśli chcesz mogę to naprawić.- Powiedziałem przyglądając się ranie.
<Qwerty?>
Od Qwerty C.D. Vlad
-Jasne, a jest w nie więcej psów?
-Chwilowo nie, ale wiesz to się może w każdej chwili zmienić-uśmiechnął się.
Vlad?
-Chwilowo nie, ale wiesz to się może w każdej chwili zmienić-uśmiechnął się.
Vlad?
Od Vlada Cd Qwerty
- Ty też masz pokój?- Zapytała w myślach.
- Tak. - Odparłem.
- Jest po drugiej stronie korytarza.- Powiedziałem.
- A właśnie Qwerty chciałabyś dołączyć do mojej sfory?
<Qwerty?>
- Tak. - Odparłem.
- Jest po drugiej stronie korytarza.- Powiedziałem.
- A właśnie Qwerty chciałabyś dołączyć do mojej sfory?
<Qwerty?>
Od Qwerty C.D. Vlad
-Czemu nie?-machnęłam głową na tak.
Weszłam i szczena trochę opadła. Był to pokój bardziej dla człowieka bym powiedziała, no ale wiadomo bardzo mi się spodobał i wskoczyłam na łóżko.
-Super-szepnęłam.
-Fajnie, że ci się podoba.
-Jest świetny-potwierdziłam.
Vlad?
<brakus wenus i piszesz ty>
Weszłam i szczena trochę opadła. Był to pokój bardziej dla człowieka bym powiedziała, no ale wiadomo bardzo mi się spodobał i wskoczyłam na łóżko.
-Super-szepnęłam.
-Fajnie, że ci się podoba.
-Jest świetny-potwierdziłam.
Vlad?
<brakus wenus i piszesz ty>
Od Vlada Cd Qwerty
- Co porabiasz?- Zapytałem.
- Słucham muzyki.- Usłyszałem w głowie.
- John i Jane przygotowali Ci pokój chcesz go zobaczyć?
<Qwerty?>
- Słucham muzyki.- Usłyszałem w głowie.
- John i Jane przygotowali Ci pokój chcesz go zobaczyć?
<Qwerty?>
Od Qwerty C.D Vlad
Byłam trochę zdenerwowana, ale cóż bywa. Weterynarz zbadał mnie i wszystko było dobrze, no prawie wszystko, wiadomo gardło mocno uszkodzone jednak wolałam aby tego nie ruszał. Zostałam zaszczepiona i na stół trafił Vlad. Podobnie jak ja został zbadany i zaszczepiony po czym wróciliśmy do do przyczepy.
Siedziałam zadowolona patrząc na omijane drzewa, domy i bawiące się na placu zabaw dzieci.
Nie zauważyłam nawet kiedy wróciliśmy do domu. Wszedłszy do domu zauważyłam włączony telewizor. Rozejrzałam się po salonie, nikogo nie było. No cóż trzeba się zapoznać z domem co nie? Podeszłam bliżej i wskoczyłam na kanapę, po czym zauważyłam pilota i nacisnęłam losowy guzik. Wyskoczył mi muzyczny kanał, gdzie leciała świetna muzyka na prawdę bardzo mi się spodobała. I tak narodził się u mnie nowy zwyczaj, słuchanie muzyki. Po około godzinie do salonu wszedł Vlad, nieco zdziwiony moim zainteresowaniem muzyką.
Vlad?
<takipomysł xd>
Siedziałam zadowolona patrząc na omijane drzewa, domy i bawiące się na placu zabaw dzieci.
Nie zauważyłam nawet kiedy wróciliśmy do domu. Wszedłszy do domu zauważyłam włączony telewizor. Rozejrzałam się po salonie, nikogo nie było. No cóż trzeba się zapoznać z domem co nie? Podeszłam bliżej i wskoczyłam na kanapę, po czym zauważyłam pilota i nacisnęłam losowy guzik. Wyskoczył mi muzyczny kanał, gdzie leciała świetna muzyka na prawdę bardzo mi się spodobała. I tak narodził się u mnie nowy zwyczaj, słuchanie muzyki. Po około godzinie do salonu wszedł Vlad, nieco zdziwiony moim zainteresowaniem muzyką.
Vlad?
<takipomysł xd>
Od Vlada CD Qwerty
Przeciągnąłem się i położyłem na ziemi u stóp Johna, który czytał gazetę. Ziewnąłem. Kate usiadła obok mnie a po chwili zarzuciła mi rączki na szyję.
- Vlad na balana.- Powiedziała sepleniąc. Dotknąłem nosem jej twarzy i dałem znać aby wsiadała. Kiedy siedziała już wygodnie na moich plecach, trzymając się obroży wstałem i przeszedłem do kuchni gdzie Jane pakowała zmywarkę.
- Kochanie powiedz tacie że miał z Vladem jechać do weterynarza.- Powiedziała. Poszedłem do pokoju a Kate zeszła z mojego grzbietu prostu na kanapę.
- Tata jedzie z Vladem do lekarza.- Powiedziała. John uśmiechnął się i wstał z kanapy. Wyprowadził mnie i Qwerty z domu.
- No wskakujcie.- Powiedział wskazując na przyczepę dla psów. Wskoczyłem na swoje miejsce. A Qwerty usiadła obok mnie. Po jakimś czasie byliśmy już u weterynarza.
- Widzę że masz nowego psa John.- Powiedział weterynarz. John kiwnął głową z uśmiechem.
- To może panie przodem?- Powiedział mężczyzna i posadził suczkę na metalowym stole.
<Qwerty?>
- Vlad na balana.- Powiedziała sepleniąc. Dotknąłem nosem jej twarzy i dałem znać aby wsiadała. Kiedy siedziała już wygodnie na moich plecach, trzymając się obroży wstałem i przeszedłem do kuchni gdzie Jane pakowała zmywarkę.
- Kochanie powiedz tacie że miał z Vladem jechać do weterynarza.- Powiedziała. Poszedłem do pokoju a Kate zeszła z mojego grzbietu prostu na kanapę.
- Tata jedzie z Vladem do lekarza.- Powiedziała. John uśmiechnął się i wstał z kanapy. Wyprowadził mnie i Qwerty z domu.
- No wskakujcie.- Powiedział wskazując na przyczepę dla psów. Wskoczyłem na swoje miejsce. A Qwerty usiadła obok mnie. Po jakimś czasie byliśmy już u weterynarza.
- Widzę że masz nowego psa John.- Powiedział weterynarz. John kiwnął głową z uśmiechem.
- To może panie przodem?- Powiedział mężczyzna i posadził suczkę na metalowym stole.
<Qwerty?>
Od Qwerty C.D Vlad
Popatrzyłam na tych ludzi byli inni. Zdecydowanie różnili się od tych, z którymi dotychczas miałam doczynienia.
-Czemu nie?-przekazałam całemu towarzystwu po czym weszłam do domu. Był on bardzo duży, gdzie niegdzie ozdoby, meble oraz dużo roślin. Rozglądając się tak nawet nie zauważyłam wołającej mnie Jane.
-Qwerty? A, tu jesteś-chodź wołają cię powiedział Vlad znalazłszy mnie w pokoju.
Kiwnęłam głową i poszłam za nim. Nieśmiałoweszłam do salonu, gdzie ku mojemu zaskoczeniu czekała spora gromadka dzieci . Nieco mnie to zdziwiło jednak, wszyscy w tym domu byli bardzo miło nastawieni i po chwili dostałam miskę z jedzeniem i piciem.
-Dobrze, ale jeśli masz zostać musimy się tobą zająć-powiedział pan Smith po czym zabrali mnie do łazienki, skąd po jakimś czasie wyszłam wykąpana z nową czerwoną obrożą.
Bardzo mi się spodobało w tym domu.
Vlad?
-Czemu nie?-przekazałam całemu towarzystwu po czym weszłam do domu. Był on bardzo duży, gdzie niegdzie ozdoby, meble oraz dużo roślin. Rozglądając się tak nawet nie zauważyłam wołającej mnie Jane.
-Qwerty? A, tu jesteś-chodź wołają cię powiedział Vlad znalazłszy mnie w pokoju.
Kiwnęłam głową i poszłam za nim. Nieśmiałoweszłam do salonu, gdzie ku mojemu zaskoczeniu czekała spora gromadka dzieci . Nieco mnie to zdziwiło jednak, wszyscy w tym domu byli bardzo miło nastawieni i po chwili dostałam miskę z jedzeniem i piciem.
-Dobrze, ale jeśli masz zostać musimy się tobą zająć-powiedział pan Smith po czym zabrali mnie do łazienki, skąd po jakimś czasie wyszłam wykąpana z nową czerwoną obrożą.
Bardzo mi się spodobało w tym domu.
Vlad?
Od Vlada CD Qwerty
- Nie musisz nigdzie iść.- Powiedziałem i zastąpiłem jej drogę. Po chwili z domu wyszli John i Jane.
- Kogo my tu mamy?- Zapytał John i wyciągnął rękę w kierunku Qwerty. Ta cofnęła się nieco.
- Jeśli chcesz możesz zostać z nami.- Powiedziała Jane podchodząc do suczki.
<Qwerty?>
- Kogo my tu mamy?- Zapytał John i wyciągnął rękę w kierunku Qwerty. Ta cofnęła się nieco.
- Jeśli chcesz możesz zostać z nami.- Powiedziała Jane podchodząc do suczki.
<Qwerty?>
Od Qwerty C.D. Vlad
Wstałam chwiejąc się i spojrzałam na psa. Byłam w nieciekawym stanie, jednak stwierdziłam, że w końcu czas się odezwać.
-Qwerty-powiedziałam i po chwili poczułam ból w okolicy szyi, gdzie i przyłożyłam łapę.
-Zatrzymałam się tu na chwilę, ale wiesz nie będę przeszkadzać-te słowa przekazałam mu już dzięki swej mocy, po czym zwróciłam się w kierunku ulicy.
Vlad?
-Qwerty-powiedziałam i po chwili poczułam ból w okolicy szyi, gdzie i przyłożyłam łapę.
-Zatrzymałam się tu na chwilę, ale wiesz nie będę przeszkadzać-te słowa przekazałam mu już dzięki swej mocy, po czym zwróciłam się w kierunku ulicy.
Vlad?
Od Vlada Cd Qwerty
Wyszedłem przed dom i przeciągnąłem się. Rozejrzałem się po trawniku. Nigdzie nie ma gazety.
- Gdzie ten gazeciarz?- Mruknąłem. Po chwili jednak nadjechał. Zaszczekałem i podbiegłem ( lub raczej podszedłem) do drogi. Po chwili gazeciarz rzucił gazetę. Złapałem ją w locie i okręciłem się wokół własnej osi. Pobiegłem do domu i dałem gazetę John'owi.
- Dzięki Vlad.- Powiedział i pogłaskał mnie po głowie. Zaszczekałem i wyszedłem. Nagle zobaczyłem śpiącą suczkę. Wyglądała nieco jak wilk jednak była mieszańcem. Zaszczekałem kilka razy. Pies się obudził.
- Kim jesteś?- Zapytałem.
<Qwerty?>
- Gdzie ten gazeciarz?- Mruknąłem. Po chwili jednak nadjechał. Zaszczekałem i podbiegłem ( lub raczej podszedłem) do drogi. Po chwili gazeciarz rzucił gazetę. Złapałem ją w locie i okręciłem się wokół własnej osi. Pobiegłem do domu i dałem gazetę John'owi.
- Dzięki Vlad.- Powiedział i pogłaskał mnie po głowie. Zaszczekałem i wyszedłem. Nagle zobaczyłem śpiącą suczkę. Wyglądała nieco jak wilk jednak była mieszańcem. Zaszczekałem kilka razy. Pies się obudził.
- Kim jesteś?- Zapytałem.
<Qwerty?>
Od Qwerty
Był kolejny piękny dzień... taa dokładnie. Lało od rana... Już 5 godzinę szłam przemoczona i nie miałam pojęcia co dzisiaj się zdarzy. Może kolejny psychol ze strzelbą? Mam nadzieje, że nie. Wracając, szłam właśnie drogą, ulicą. Jednak nawet samochodami nie jeździło zbyt wielu ludzi. Po pewnym czasie miałam już dość wody i schowałam się na pobliskim przystanku.
-W końcu suche miejsce-pomyślałam chowając się pod ławką. Nawet nie wiem, kiedy usnęłam.
Obudziłam się tuż przed zachodem słońca. Tak, owszem postanowiło zaszczycić nasz świat... szkoda, że za chwilę miła zapaść noc. Wytrzepałam się i rozciągnęłam po czym wyjrzałam spod ławki.
-No nie-pomyślałam i szybko schowałam głowę pod ławkę. Wiem jest wiele innych psów, które cierpią o wiele gorzej, ale najbardziej pechowym jestem chyba ja. Czy to możliwe, że przed moją kryjówką stoją dokładnie ci sami ludzie dzięki którym mój ojciec nie żyje, a ja nie mogę mówić?! To jakaś masakra... -Dobra jak by stąd zwiać niepostrzeżenie?-przeleciało mi przez głowę pytanie i wtedy zauważyłam pewną panią z 3 psami siadającą na ławce. Szybko wpadłam na świetny pomysł. Usiadłam obok (a raczej za nimi) pozostałych psów. Już kilka minut później nadjechał autobus, kobieta z psami weszła do środka, i ja też.
-Udało się-położyłam się na schodach i cieszyłam się podróżą. Wysiadłam 3 stacje dalej. Na całe szczęście udało mi się nie zwracać na siebie większej uwagi. Szłam po raz kolejny, już było jakieś 2 godziny po zachodzie słońca i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Brzuch burczał i bolał jak diabli. Miałam już dość tego dnia, ale wiadomo kogo obchodzi moje zdanie? Po jakichś 50m wyskoczył przede mną biały wilk.
-Oh... kogo my tu mamy?-zbliżył się nieznacznie.
-Co taka młoda, piękna wilczyca jak ty robi sama obok ludzkich siedzib?-o, faktycznie przede mną zaczynało się miasto.
Bezdźwięcznie ominęłam go z honorem i ruszyłam przed siebię, ale wiadomo... Ten przykład męstwa i innych bzdur nie mógł mnie zostawić w spokoju.
-Hej!-podbiegł i zaczął iść obok mnie-Jestem Wav, a ty?
Szłam wciąż nie patrząc w stronę samca.
-Hej mówię do ciebie!-przyśpieszył i stanął na wprost mnie-Nie potrafisz mówić?!
Stanęłam i patrząc w jego oczy ostrym spojrzeniem, co ku mojemu zdziwieniu pozbawiło go tej pewności siebie pomachałam głową na znak, że nie potrafię.
-Prze-praszam-powiedział spoglądając na moją bliznę na szyi. Odsunął się, a ja poszłam dalej i szybko przekazałam mu telepatycznie-Tak przy okazji nie jestem wilkiem. Tylko w połowie.
Przechadzałam się dalej aż do utraty resztek sił. Ostatkiem podeszłam do jakiegoś domu i położyłam się na dywanie leżącym na tarasie.
Następnego dnia...
Vlad?
-W końcu suche miejsce-pomyślałam chowając się pod ławką. Nawet nie wiem, kiedy usnęłam.
Obudziłam się tuż przed zachodem słońca. Tak, owszem postanowiło zaszczycić nasz świat... szkoda, że za chwilę miła zapaść noc. Wytrzepałam się i rozciągnęłam po czym wyjrzałam spod ławki.
-No nie-pomyślałam i szybko schowałam głowę pod ławkę. Wiem jest wiele innych psów, które cierpią o wiele gorzej, ale najbardziej pechowym jestem chyba ja. Czy to możliwe, że przed moją kryjówką stoją dokładnie ci sami ludzie dzięki którym mój ojciec nie żyje, a ja nie mogę mówić?! To jakaś masakra... -Dobra jak by stąd zwiać niepostrzeżenie?-przeleciało mi przez głowę pytanie i wtedy zauważyłam pewną panią z 3 psami siadającą na ławce. Szybko wpadłam na świetny pomysł. Usiadłam obok (a raczej za nimi) pozostałych psów. Już kilka minut później nadjechał autobus, kobieta z psami weszła do środka, i ja też.
-Udało się-położyłam się na schodach i cieszyłam się podróżą. Wysiadłam 3 stacje dalej. Na całe szczęście udało mi się nie zwracać na siebie większej uwagi. Szłam po raz kolejny, już było jakieś 2 godziny po zachodzie słońca i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Brzuch burczał i bolał jak diabli. Miałam już dość tego dnia, ale wiadomo kogo obchodzi moje zdanie? Po jakichś 50m wyskoczył przede mną biały wilk.
-Oh... kogo my tu mamy?-zbliżył się nieznacznie.
-Co taka młoda, piękna wilczyca jak ty robi sama obok ludzkich siedzib?-o, faktycznie przede mną zaczynało się miasto.
Bezdźwięcznie ominęłam go z honorem i ruszyłam przed siebię, ale wiadomo... Ten przykład męstwa i innych bzdur nie mógł mnie zostawić w spokoju.
-Hej!-podbiegł i zaczął iść obok mnie-Jestem Wav, a ty?
Szłam wciąż nie patrząc w stronę samca.
-Hej mówię do ciebie!-przyśpieszył i stanął na wprost mnie-Nie potrafisz mówić?!
Stanęłam i patrząc w jego oczy ostrym spojrzeniem, co ku mojemu zdziwieniu pozbawiło go tej pewności siebie pomachałam głową na znak, że nie potrafię.
-Prze-praszam-powiedział spoglądając na moją bliznę na szyi. Odsunął się, a ja poszłam dalej i szybko przekazałam mu telepatycznie-Tak przy okazji nie jestem wilkiem. Tylko w połowie.
Przechadzałam się dalej aż do utraty resztek sił. Ostatkiem podeszłam do jakiegoś domu i położyłam się na dywanie leżącym na tarasie.
Następnego dnia...
Vlad?
poniedziałek, 16 maja 2016
Qwerty
Imię: Qwerty
Wiek: 3 lata
Płeć: Suczka
Charakter: Jest raczej miła, lubi przebywać sama lub w wąskich gronach, ma swoje sekrety i woli trzymać je przy sobie. Jest dobrą przyjaciółką, lubi się śmiać i wygłupiać, ale zawsze stanie w obronie przyjaciół, niezależnie od sytuacji. Jest odważna... nawet za bardzo, i często ma za to kłopoty. Bywa tajemnicza, kiedy ma zły humor, oddala się od innych i woli przemyśleć kilka rzeczy w spokoju.
Umiejętności: Jest bardzo szybka, i silna.
Moce: Potrafi się teleportować, używać telekinezy, zmieniać w kilka zwierząt i komunikować przez telepatię (także z ludźmi i innymi zwierzętami).
Stanowisko: Wojowniczka, Morderca
Rasa: Mieszaniec syberian husky i wilka
Rodzina:
- Rodzice: Mikeyla i Danger
- Rodzeństwo: Jessie, Maja, Diego
- Ciocie: Mejsi, Sara, Sonia, Kaja
- Wójkowie: Marko, Rex, Ares
- Dziadkowie: Bella i Nero
Zakochana w: Miłość? Może później?
Partner: Być może.
Ex: Kilku chciało "na siłę" jednak nie ma ich już wśród nas.
Potomstwo: Nie.
Ciekawostki: Może to nietypowe, ale lubi muzykę i często coś nuci, jednak przez wypadek z przeszłości nie robi tego często, a także nie mówi zbyt wiele, gdyż sprawia jej to straszny ból. Mimo tego iż jest wilkiem tylko pół krwi jest bardzo podobna do ojca.
Historia: Był sobie kiedyś pewien wilk miał na imię Danger. Nie był zbyt towarzyski, zawsze podróżował własnymi ścieżkami i nigdy nie interesował się żadnym innym wilkiem. Pewnego dnia zmieniło się, jednak jego spojrzenie na świat, spotkał Mikeylę. Spacerował lasem oglądając się na około, gdy nagle ni z tąd ni z owąt wyskoczył na niego szaro-biały pies.-He...j-wstał oburzony, jednak spojrzawszy na, jak się później okazało NIĄ szybko mu przeszło.-Przepraszam, nie widziałam cię-przeprosiła.-Nie to moja wina jestem Danger.-Ja Mikeyla-wtedy zaczęła się wielka przyjaźń między samotnym wilkiem, a towarzyską suczką, a może nawet coś więcej? Mikeyla pochodziła z hodowli syberian husky i miała bardzo obszerną rodzinę, dlatego mogła często wymykać się i wracać niezauważona. Pewnego razu jednak, zauważono nieobecność jednej z suczek i zaczęto jej szukać. Tymczasem para miło spędzała czas.-Danger, muszę ci coś powiedzieć...-zaczęła suczka, jednak po chwili usłyszała kroki i zza drzew wyszła trójka ludzi.-Wilk!-krzyknął jeden z nich i wyciągnął broń.-Uciekaj!-zastawiła go własnym ciałem Mikeyla. Danger'owi bez problemu udało się zgubić goniących go ludzi. Nie widzieli się ponad miesiąc. W hodowli urodziła się czwórka szczeniąt. Ludzie zobaczywszy je nie odróżniali ich od husky, no z wyjątkiem jednego... tu pojawiam się ja. Nie podobało się im "zanieczyszczenie" rodowodu ich psów i postanowili to zataić. Porzucili mnie w lesie! Małe półmiesięczne szczenię! Moja matka protestowała przeciw temu, ale nic nie mogła zrobić. Leżałam w lesie...kilka godzin mijało jak wieczność... Wtedy nagle pojawił się ratunek, Danger. Wilk od razu poznał podobieństwo do ukochanej i z radością, a zarazem smutkiem zabrał mnie do swojej nory. Wychowywałam się głównie z ojcem. Matce tylko czasami udawało się wymknąć. Mijał czas, aż w końcu minął rok. Moje rodzeństwo znalazło nowy dom, nikt się nie zorientował, że nie są rasowymi husky. Ja wciąż mieszkałam z ojcem, jednak szczerze myślałam, aby kiedyś "rozwinąć skrzydła i wylecieć z gniazda". Niestety moje marzenie się spełniło. Niestety? Tak. Była mroźna zima, północ. Nie spałam, leżałam na puszystym śniegu patrząc w gwiazdy, kiedy nagle usłyszałam strzał. -Kłusownicy!-pomyślałam. -Tato!-szepnęłam mu do ucha, budząc go.-Co się dzieje?-zapytał. -Słyszałam strzał i...-nie zdążyłam powiedzieć i już biegliśmy ile sił w nogach. Sprytnie udawało nam się uciekać. Już po chwili... cisza. -Chyba się udało-uśmiechnął się dysząc ojciec. Uśmiechnęłam się do niego i przytuliłam cieszyłam się, że go mam... i po chwili STRZAŁ. Uniosłam głowę i zobaczyłam Krew!-Tato! Tato, nie zostawiaj mnie! Chciało mi się płakać, wyć i coś nietypowego zemścić się. Rzuciłam się w kierunku ludzi i powaliłam 3 z nich. Został mi tylko jeden. Ze strzelbą. Skoczyłam w jego kierunku i usłyszałam już sama nie wiem który strzał, jednak nie powstrzymał mnie od dokończenia dzieła. Po wszystkim zabrałam z tam tąd ojca. -Tat...-nie wydusiłam nic więcej, strzał uszkodził mi gardło.-Nie mów nic pamiętaj zawsze was wszystkich kochałem i wiedz, że to co zyskasz po drugich urodzinach będzie czymś dobrym-uśmiechnął się po raz ostatni i odszedł... Po wszystkim uciekłam i po kilku innych przygodach wstąpiłam do sfory..
Właściciel: Państwo Smith
Autor: sponspo
Vladymir
Imię: Vladymir
Wiek: 4 lata
Płeć: Pies
Charakter: No więc co można powiedzieć o tym psie? No więc jest bardzo miły i przyjazny. Chętnie zawiera nowe przyjaźnie, jednak dla obcych, którzy wykazują wrogość wobec niego lub osób na których mu zależy jest raczej niedostępny i wrogi. Nie lubi kiedy inni się wywyższają i robią z siebie wielkie szychy. Vlad jest również kobieciarzem. Uwielbia towarzystwo suczek i chętnie je podrywa w czym jest mistrzem.
Czasem, gdy jest wściekły nie należy się do niego zbliżać. Kiedy jednak nikt go nie denerwuje i jest spokojny to jest niezwykle romantyczny, lojalny, energiczny i spontaniczny. Cechuje go wielka odwaga i mądrość. Żywiołowość, waleczność, brak lenistwa i nerwowość to cechy o których nie można powiedzieć że Vladowi ich brak. Jest wspaniałym przyjacielem. Można mu zaufać i na pewno w razie smutku będzie pocieszycielem. W razie zagrożenia nie jest tchórzem i potrafi stanąć w obronie drugiego psa. Mimo iż wygląda na twardziela który nie potrafi być czuły i wrażliwy on jest nie tylko wrażliwy ale także czuły i romantyczny. Nie lubi zabijać jednak niekiedy zdarza się że jest to konieczne.
Czasem, gdy jest wściekły nie należy się do niego zbliżać. Kiedy jednak nikt go nie denerwuje i jest spokojny to jest niezwykle romantyczny, lojalny, energiczny i spontaniczny. Cechuje go wielka odwaga i mądrość. Żywiołowość, waleczność, brak lenistwa i nerwowość to cechy o których nie można powiedzieć że Vladowi ich brak. Jest wspaniałym przyjacielem. Można mu zaufać i na pewno w razie smutku będzie pocieszycielem. W razie zagrożenia nie jest tchórzem i potrafi stanąć w obronie drugiego psa. Mimo iż wygląda na twardziela który nie potrafi być czuły i wrażliwy on jest nie tylko wrażliwy ale także czuły i romantyczny. Nie lubi zabijać jednak niekiedy zdarza się że jest to konieczne.
Umiejętności: Jest szybki i silny, wysoko skacze. Ma bardzo ładny głos.
Moce:
- Potrafi zmienić swój wygląd oraz rasę, również przemienić się w wilka ( Właściciele go za to uwielbiają ponieważ zawsze mogą się pokazać z innym psem). Zaliczyć tu też można zmianę wysokości na niższą( Na wyższą się nie da)
- Może czytać w myślach
- Przemiana w różne zwierzęta
- Może sprawić że ludzie będą rozumieć co do nich mówi jakieś zwierze
- Włada nad żywiołami
- Możliwość regeneracji siebie oraz innych
Stanowisko: Samiec Alpha oraz Dowódca Wojsk
Rasa: Owczarek niemiecki z domieszką krwi wilka
Rodzina: Rodzina wielka i bardzo złożona. Może podajmy tylko rodziców i rodzeństwo?
- Rodzice: Giacomo Casanova( Niepoprawny romantyk i kobieciarz to po nim odziedziczył nasz Vlad charakter, no przynajmniej w większości) i Madame Pompadour ( Ukochana matka Vlada)
- Rodzeństwo: Syriusz, Shadow, Jack, Cass i Ronja
Zakochany w: Każda jest warta uwagi...
Partnerka: Może się ustatkuje, może nie...
Ex: Było ich tak wiele.
Potomstwo: Skoro jest reproduktorem i kobieciarzem to chyba szczeniaków ma w brud?
Ciekawostki:
Autor: paulinagrzelak01- Jest większy niż większość przedstawicieli jego gatunku. W tej kwestii jest również obecnym rekordzistą. Mierzy 120 cm w kłębie.
- Jest rasowym reproduktorem.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)